Dzien niby jak co dzien, slonce, cieplutko, wiosna sie budzi w Paryzu a Ciebie nie ma wsrod nas. Jestem zrozpaczona, nie chce mi sie wychodzic, czytam ostatnie wiadomosci ktore do siebie wyslalysmy i nie moge tego wszystkiego pojac.
Dostalam ostatnio list od zabojcy, zdenerwowalam sie, napisalam dosc ostra wiadomosc na blogu, ale to jest dla Ciebie blog wiec nie powinnam umiesczac tak negatywnych zdan.
Ale czasami chcialabym napisac po prostu co czuje bo mam wrazenie, ze jest to pewna forma autoterapii ale nie wiem czy wypada... Mam duzo zapisanych wiadomosci ale nie wiem czy je opublikowac.
Duzo rzeczy nie wiem, nie wiem jak zareagowac, nie wiem co zrobic... np. chcialabym zadzwonic do Twoich rodzicow, cos powiedziec co podtrzyma ich na duchu ale nie moge. Cos mnie w srodku cisnie i tak trudno mi jest kogos pocieszac, powiedziec dobre slowo. Jest naprawde bardzo ciezko. Po cichu placze i probuje znalezc sile. Nie moge zniesc czasami, ze wszystko idzie naprzod, a Ciebie nie ma. Ide na policje zeznawac a wciaz mam wrazenie ze to tylko zly sen i zaraz sie zobaczymy na kawie.
Mysle o Tobie caly czas, i czasami wierze ze jestes wsrod nas.
Inscription à :
Publier les commentaires (Atom)
Aucun commentaire:
Enregistrer un commentaire